czwartek, 6 czerwca 2013

1. Zróbmy sobie dzieciaka

Wolnym krokiem skierowałam się w stronę domku mając ciągle cichą nadzieję, że nie będę musiała z nikim go dzielić. Na moje szczęście nie spotkałam tutaj jeszcze Biebera. Kto wie co by się stało. Może bym go pobiła. Ugh. Jak ja nie lubiłam tego rozpieszczonego do szpiku kości dzieciaka. Wnerwiał mnie dosłownie wszystkim. Swoim "swag", kasą, suprami (które ja też nosiłam, ale pomińmy ten fakt). Po prostu wszystkim. Odkluczyłam drzwi, po czym wchodząc do środka rzuciłam bagaż na łóżk...Chwila, chwila. Tu były dwa łóżka! Że co proszę?! Dw...Dw...Dw...Dwa łóżka?! Jakim cudem?! W ogóle, czy ja nie pomyliłam domków?! Przecież miałam mieszkać sama. ( Oczywiście to była tylko moja wersja) Wychodziłam chyba ze sto razy na zewnątrz, aby sprawdzić numer, jednak cały czas był prawidłowy. Ze zrezygnowaniem weszłam do domu i próbując wszystko ogarnąć wyjęłam z walizki ubrania układając je następnie na półkach. Chcąc nie chcąc robiło się już późno, dlatego podejrzewałam iż wszystkie zajęcia zaczynają się dopiero od jutra. Aby się upewnić wyjęłam plan zajęć i szczegółowo go przeczytałam. Wychodziło na to, iż cały dzisiejszy wieczór mam wolny. Alelluja. W końcu chwila odpoczynku od tych wszystkich debili.  Nie mam pojęcia jak sobie poradzę te dwa miesiące. To będzie istny koszmar. Cóż...przynajmniej był tutaj balkon, a wystrój nie należał do najgorszych. Otworzyłam okno, aby trochę przewietrzyć pomieszczenie i od razu tego pożałowałam. Gdzieś z oddali było słychać jedną z piosenek Shakiry. Waka Waka. Kolejna osoba której nie lubię i please, nie pytajcie dlaczego. Kiedy słowa piosenki były coraz wyraźniejsze skapnęłam się, że ktoś cholernie chce mi zrobić nazłość.

Tsamina mina eh eh
Waka waka eh eh

-...Zróbmy sobie dzieciaka, yo yo. -Usłyszałam za sobą czyjś głos i raptownie się odwróciłam.
-Co ty powiedziałeś?!
-Eee. Waka, waka eh eh?
-Wiesz, ze nie o to mi chodziło! -Krzyknęłam w stronę Beadlesa ale ten jedynie wzruszył ramionami i z zacieszem na twarzy rzucił się na jedno z łóżek.
-Zginiesz w piekle. Poza tym to jest moje łóżko, więc WYYYPAD!!! -Krzyknęłam prawie wypluwając płuca a Chris nawet nie drgnął. W pewnym momencie wybiegł jak poparzony i wrócił za chwilę trzymając w dłoni swoją walizkę.
-Witaj współlokatorko! -Wykrzyknął uradowany na co ja zakrztusiłam się powietrzem nie mogąc uwierzyć w to co słyszę. Że niby ja miałam mieszkać z nim pod jednym dachem dwa miesiące?! Ahahaha. Proszę powiedzcie, że to jakiś żart.
-Ok...Nie mogłeś znaleźć swojego domku, więc postanowiłeś przyjść do mnie?- Powiedziałam najspokojniej jak potrafiłam, jednak w odpowiedzi chłopak pokręcił głową.
-Christian!!! Czy ty się uderzyłeś w głowę, jak cię w tedy popchnęłam?
-Nie...Ale przyznam, że trochę bolało.
-Ahaha. Ty na pewno się uderzyłeś, bo takich głupot sam z siebie byś nie gadał...to znaczy gadałbyś bo i bez tego jesteś głupi, ale ja i ty w jednym domku?! Czy ty sobie w ogóle to wyobrażasz?! -Krzyknęłam w jego stronę, na co ten jedynie spojrzał na mnie z miną zbitego psa.
-Ugh. No dobra. Ale jeżeli wejdziesz na moje łóżko, to cię wypierdolę za drzwi  i będziesz spał na wycieraczce o ile ją mamy.
-Niom.- Przytaknął żując bezczelnie swoją gumę, po czym dodał: -A tak poza tym, to za jakieś półgodziny jest zbiórka. No wiesz takie tam organizacyjne rzeczy.

Równo o wyznaczonej godzinie udaliśmy się z Chrisem na zbiórkę. Szczerze mówiąc kilka razy pomyliliśmy drogę, ale tak to już jest kiedy  chłopak i to w dodatku tak głupi jak on, wie sto razy lepiej ode mnie, gdzie co się znajduje. Oczywiście jak zwykle trochę się spóźniliśmy. A mówiąc "trochę" mam na myśli, iż organizatorzy obozu skończyli już swoje przemówienie i  została jeszcze do omówienia kwestia zajęć. Niechętnie stanęłam na końcu grupy obozowiczów a mój wzrok od razu napotkał idącego w naszą stronę Biebera z jakąś laską u boku. Szczerze mówić już na sam ich widok razem miałam odruch wymiotny.
-Jones...-Chłopak wysyczał przez zęby i spojrzał na mnie niczym morderca.
-Uu. Bieber. Ciebie też miło widzieć, ale nie wiedziałam, że gustujesz w pustakach. -Rzuciłam z chytrym uśmieszkiem, po czym zarzucając włosy do tyłu, zamrugałam oczyma i robiąc dzióbek, podałam dłoń dziewczynie wtulonej w Justina.
-Hej, bejbi.  Amanda jestem. Fan namber łan Justina Biebera i osobista sekretarka Chirstiana. C'nie? -Powiedziałam najsłodziej jak potrafiłam, aby zniżyć się do poziomu nowej koleżanki.
-Ee? Ty jesteś...jakaś głupia, czy niedorozwinięta? Hm? -Odezwała się blondynka na co ja jedynie się zaśmiałam.
-Uu, A ty bejbe? Bo coś mi się zdaje, że elokwencją w życiu mnie nie pokonasz?
-Elo...czym?
-No elo, elo! Spadam. Nudy tutaj. -Rzuciłam po chwili po czym wróciłam do Chrisa, który cały czas suszył zęby z mojej wypowiedzi.
-Grabisz sobie, Jones. -Usłyszałam po chwili, po czym odwróciwszy się, po raz kolejny spotkałam pana gwiazdkę.
-Ty sobie też. Poza tym...ze mną się nie zadziera.

-Uu Amanda. Ostra sztuka z Ciebie. Tej nowej lasce Biebera pójdzie w pięty.
-Lepiej, żeby jej w mordę poszło, to może przynajmniej tapeta by jej z twarzy spadła.

Po niecałych dwóch godzinach byliśmy z powrotem w domku. Cóż...obiecałam sobie, ze ostatni raz idę z tym kimś. Ciągłe pytania "Daleko jeszcze" "Ej...która godzina" doprowadzały mnie do szału. Co gorsza musieliśmy wracać w deszcz, bo zbierało się na burzę. Kiedy już weszliśmy do domu od razu rzuciłam się na łóżko. Byłam cholernie zmęczona i zapewne zasnęłabym gdyby nie Christian.
-Ejj. Amanda, bo jest problem.
-Co kurwa znowu?! -Wydarłam się na całe pomieszczenie i przewróciłam teatralnie oczyma widząc Chrisa tempo wpatrującego się w okno.
-Ja się boję burzy...-Powiedział prawie szeptem i gdyby nie to, że gdy zabłysnęło schował się pod koc w ogóle bym mu nie uwierzyła.
-Co?! Ahaha. Ty słyszysz to co mówisz?! Masz prawie 17 lat i boisz się burzy?
-Moja wina? Zawsze jak była burza słuchałem muzyki i wgl...
-To teraz też posłuchaj, problem. -Powiedziałam z oburzeniem i zakryłam się bardziej kocem.
-Bieber zajebał mi słuchawki...-Rzucił krótko i wzruszywszy ramionami dalej tempo wpatrywał się w okno.


Od autorki: Cześć ;) Przepraszam, ze tak krótko, ale już naprawdę nie miałam siły więcej napisać.
Cieszę się, że jakoś przyjęliście to opowiadanie. Hehe. Kocham Was ♥

11 komentarzy:

  1. fajnie piszesz ;*
    juz sie nie moge doczdkac nastepnego rozdzialu ;*
    poinformuj mnie pliska: @Biiibok ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnee dawaj szybko dalej ;* @Paulina19One

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy nowy rozdział ? :D KSLdkslkdaljdksk! *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha... Kocham to ! Nie moge sie nn doczekac ! xx

    OdpowiedzUsuń
  6. strasznie mi się podoba c: @xXxLouehxXx

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham Cię ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. B-O-S-K-I-E !!!!! Chcę Więcej ! @Jola_Offical

    OdpowiedzUsuń
  9. kiedy nn ? C:CCCCCC

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawaj nowy bo mi się serio podoba! informuj mnie @kingshires

    OdpowiedzUsuń
  11. Hejka , jesteś nominowana do NOMINACJA DO THE VERSATILE BLOGGER więcej info na http://life-can-bieber.blogspot.com/2013/07/nominacja-do-versatile-blogger_27.html pozdrawiam i gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń