wtorek, 4 czerwca 2013

Prolog . Dajcie mi czołg

Światowa gwiazda muzyki pop- Justin Bieber podejmuje wyzwanie rzucone mu w jednym z wywiadów przez Oprah. Młody Kanadyjczyk opuszcza chwilowo swoich fanów, aby przez okres wakacji żyć jak normalny nastolatek. Razem ze swoimi przyjaciółmi spędzi ponad dwa miesiące w Californii gdzie organizowany jest obóz młodzieżowy. Jesteśmy ciekawi czy Bieber podoła wyzwaniu i nie zawiedzie swoich fanów. - Przeczytałam z lekkim grymasem na twarzy, po czym wyjrzałam przez okno od razu na posesję Beadlesów. To miał być żart? Ja i Bieber na wspólnych wakacjach? Odwieczni wrogowie? Przecież my się tam pozabijamy nie wspominając już o tym, że będzie tam cała nasza paczka i w dodatku obce dzieciaki, których rodzice pozbyli się na dwa miesiące. Przewróciłam teatralnie oczyma, po czym pewnym krokiem ruszyłam w stronę pokoju, gdzie moja mama pomagała mi spakować wszystkie potrzebne rzeczy. -Jesteś pewna, że niczego więcej nie potrzebujesz?
-Ymm. Nie. Przydałby się jeszcze czołg, aby wyprostować buźkę Bieberowi.-Rzuciłam z chytrym uśmieszkiem na co moja mama jedynie wzruszyła ramionami i dopinając walizkę zniosła ją na dół.

-Siemasz Jones. Jak tam upojna nocka z ubraniami? -Usłyszałam za swoimi plecami przytłumiony głos Beadles'a na co raptownie się odwróciłam wytrącając mu tym samym paczkę żelek z dłoni.
-Łosz ty....niegrzeczna jesteś. Lubię takie. A teraz zapierdalaj do Biedry po żelki. Kuźwa no. 2,50 poszło się je...
-Ej, ty, ty synek. Licz się ze słowami, bo nie ręczę za siebie. -Powiedziałam z irytacją, po czym podałam kierowcy swoją walizkę i bez słowa weszłam do autokaru.   Już po chwili, poczułam jak ktoś siada obok mnie. No tak. Mogłam się spodziewać. Beadles. Czy on kiedyś daje za wygraną?
-Daj żelka.-Powiedziałam z miną zbitego psa, patrząc na paczkę nowych żelków, które jak podejrzewam dopiero kupił.
-Uderzyłaś się w coś? -Spytał, i popatrzył na mnie jak na wariatkę.
- Masz nowe żelki to weź się kurde podziel, albo wypad na sam przód z debilami z podstawówki.
-Kto ci powiedział że są nowe?
- Skoro tamte ci wywaliłam, a masz teraz drugie, to chyba logiczne że...-Nie dokończyłam mówić bo Christian zaczął się przeraźliwie śmiać stawiając tym samym na nogi cały autobus.
-Ej laska, wyluzuj. Spadły na trawę, wiec podniosłem, podmuchałem i uznałem że są dobre c'nie? -Powiedział dumny z siebie, po czym poruszył zabawnie brwiami i zarzucił swoją grzywką.
-Ty weź może zostań w domu, bo ci coś te brwi dziwnie latają.-Rzuciłam z udawaną powagą, po czym odwróciłam się w stronę okna zastanawiając się, dlaczego nie ma z nami pana gwiazdki.
-Ej, Beadles...gdzie jest Bieber?
-Po nazwisku to po pysku Jones.- Rzucił wpatrując się w wyświetlacz telefonu, po czym jedynie wzruszył ramionami. Tego było już za wiele. Uderzyłam go w policzek na co prawie spadł z fotela.
- A to za co?! - Krzyknął. Widać, jeszcze nie skończyła się mu mutacja, bo dziewczyny obok nas zakryły uszy dłońmi.
-Za darmo. Nie martw się, nie musisz płacić.

Nie licząc tego, że pobiłam Chrisa podróż minęła w dość dobrej atmosferze. Dziwiłam się jedynie dlaczego nie ma z nami Chaza, Biebera i reszty. Caitlin dołączy do nas dopiero za miesiąc bo jest na jakimś czymś. Jak to nazwał Christian "Daj pan złotówkę na biedne dzieci z afryki". Kiedy wysiadłam z autobusu a kierowca wręczył mi i młodemu walizki skapnęłam się, że coś jest nie tak. Rozejrzałam się dookoła a widząc nieznane domy i zero ludzi w okół miałam ochotę kogoś zabić.
-Beadleeeeess kołku !!! Czy ty do cholery wiesz gdzie jesteśmy?
Chłopak wyjął z kieszeni ulotkę promującą obóz na który mieliśmy jechać i przeczytał:
-Obóz młodzieżowy w Roseville w Californii...Zapewniamy 24h....-Nie dokończył mówić bo jednym ruchem wyrwałam mu ją i wyrzuciłam za siebie.
-Pomyliliśmy autobusy! Nic dziwnego, że nie ma tu Biebera i reszty. -Zaczęłam krzyczeć szarpiąc go tym samym za ramiona a co najważniejsze oczekując od niego jakiejkolwiek pomocy.
 - No. A w dodatku nie ma tu nawet zasięgu. Wylądowaliśmy w jakieś dziurze w...Altantic...Zginiemy! Wszyscy zginiemy!
-W czym? To w ogóle jest taka miejscowość?
-A bo ja wiem...Na tej tabliczce pisze Es-te Atlantic.
-St. Atlantic kołku. To ulica. -Przewróciłam teatralnie oczyma, po czym wyjęłam telefon z kieszeni i wychodząc na ulicę aby złapać zasięg dostałam kolejnego szoku.

Witamy w Roseville.

Zauważyłam napis widniejący jakieś kilkadziesiąt metrów ode mnie, po czym nie czekając chwili dłużej wzięłam swoją walizkę kierując się pod wskazany w ulotce adres.
-Idziesz, czy mam cię tutaj zostawić bejbee? -Powiedziałam przesłodzonym głosem do chłopaka i ruszyłam przed siebie szukając ulicy na której mieliśmy mieszkać.
-Co za zadupie. Nie ma nawet wi-fi -Beadles chodził w kółko z telefonem  uniesionym do góry.
-Łaj-faj debilu. A teraz idziemy, jeżeli chcesz zdążyć na czas.

Kiedy doszliśmy już na miejsce myślałam że wyzionę ducha. Przechadzka z tym kimś to istna katorga. Co pięć minut słyszałam "Daleko jeszcze" " Ej...nogi mnie bolą" "Straciłem zasięg, teraz na pewno się zgubimy" '"GPS "mówi" że powinniśmy skręcić w lewo, hello ty mnie w ogóle słyszysz?!" Przechodząc przez bramę obozu rozejrzałam się dookoła i odetchnęłam z ulgą widząc iż większość osób wychodzi z autobusów. Miałam nadzieję, iż wtopię się w ten cały tłum i nie będę musiała tłumaczyć naszego zniknięcia.
Już po chwili usłyszałam jak pani Brown- nasza opiekunka sprawdza obecność. Nie czekając chwili dłużej złapałam Chrisa za nadgarstek i niczym uciekinierzy z psychiatryka pobiegliśmy w stronę grupy.
-Jones!
-Je-stem...-Powiedziałam z trudem łapiąc powietrze , po czym wypuściłam powietrze z płuc i podnosząc wzrok napotkałam karcące spojrzenie wychowawczyni.
-A gdzie to się było z panem Beadlesem, kiedy sprawdzałam obecność w autobusie?-Mówiła opanowanym głosem co trochę mnie zdziwiło.
-W kiblu...- Rzucił Beadles na co jedynie popchnęłam go na drzewo.
-To znaczy ja byłam w toalecie a ten tam to nie wiem. Zapomniał leków i teraz plecie trzy po trzy. Kompletny wariat. -Rzuciłam nieco ciszej i biorąc swój bagaż zabrałam kluczyk od domku kierując się następnie w jego stronę.


Cześć. Hm. Postanowiłam stworzyć coś w starym typie i mam nadzieję, że mi się to uda. O nowych rozdziałach informuję jedynie na twitterze: @DamaKidrauhl xx ♥

8 komentarzy:

  1. zajebiszcze opowiadnie <33 @Iza_official_ Informuj mnie <333

    OdpowiedzUsuń
  2. zapowiada się ciekawie :) ~ @PoliishBelieber
    + poproszę o informowanie xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnee dwaj dalej jak cos to mnie informój @Paulina19One

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny, naprawdę świetny! Cieszę się, że są na tym świecie osoby, które pamiętają czasy, kiedy był jeszcze Christian asdfghjkl. Z niecierpliwością czekam na pierwszy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  5. KOCHAM TO. DAWAJ NASTĘPNY. @lucvey

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajefajny. ;D
    Mogłabyś mnie informować? @Biiibok ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podoba mi się Twoje opowiadanie :) To taki powrót do starych czasów ♥ Jestem Ci bardzo wdzięczna,za to :)
    Jeśli mogłabyś,to odwiedzi mojego bloga? -> http://biebers-cases.blog.onet.pl/ :) Będę wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. @TeenSwag25 :) Chcę być informowana

    OdpowiedzUsuń